Niebezpieczne zachowania na drodze

2_8829_266_6636_Niebezpiecznych zachowań na drodze i lekkomyślnych kierowców nie brakuje. Choć przepisy drogowe kompleksowo regulują zachowania kierowców, pieszych i rowerzystów, są one nagminnie łamane przez wszystkich uczestników ruchu. Na przykład powszechna jest jazda bez kierunkowskazów. Okazji do zbagatelizowania roli kierunkowskazów nie brakuje. Zjazd w boczną drogę, rozpoczęcie i zakończenie manewru wyprzedzania, zmiana pasa. I kierowcy te okazje skutecznie wykorzystują, wprowadzając pozostałych w błąd. Kierowcy jadą na przykład prawym pasem i nagle skręcają w lewo, lub przed skrętem w lewo zjeżdżają na przeciwległy pas ruchu. Ponadto, zawracają w miejscach niedozwolonych, utrudniając ruch innym pojazdom. Są pewne zasady, którymi powinni kierować się kierowcy, by ułatwić życie i sobie i innym.

Skonstruowano także tzw. „Dekalog myślącego kierowcy”. Brzmi on mniej więcej tak: prowadź pojazd zawsze tak abyś nie musiał nikogo przepraszać za swoje błędy, nie utrudniaj życia innym kierowcom, miej dużo tolerancji dla innych użytkowników drogi, nie pouczaj innych. Ponadto, pamiętaj, że droga to nie sala sądowa – nie musisz nikomu niczego udowadniać, ustąp innym, nawet, gdy prawo jest po Twojej stronie, zastanów się czy wolisz mieć rację czy cały samochód, szanuj przepisy drogowe nie tylko z obawy przed karą, nie czyń sekretów ze swoich zamiarów, a siedząc za kierownicą myśl i przewiduj oraz prowadź pojazd zawsze najlepiej jak potrafisz, ale nigdy na granicy swoich możliwości.

Wymuszanie, wyprzedzanie i omijanie

16537_bPrzepisy drogowe stworzono po to, by ułatwiały wszystkim uczestnikom ruchu przemieszkanie się z miejsca na miejsce. Jednak są one nagminnie łamane przez niesfornych kierowców. W zasadzie, w kodeksie drogowym nie znajdziemy przepisu, który nie byłby złamany, bo kierowcy często traktują przepisy drogowe, jako sposób na utrudnianie im życia. Zamiast się im podporządkować, wymuszamy pierwszeństwo, zapominamy o kierunkowskazach i nie zatrzymujemy się przed strzałką na sygnalizatorze. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że wymuszanie pierwszeństwa może się źle skończyć. Podobnie, jak omijanie i wyprzedzanie na przejściu. Piesi to w dzisiejszych czasach ryzykanci, szczególnie ci, którzy zamierzają przechodzić przez ulicę na pasach bez sygnalizacji świetlnej. Bo jeśli nawet znajdzie się jakiś dżentelmen który się zatrzyma przed przejściem, to i tak nie uda się pieszemu przejść, bo jadący z drugiej strony nie będzie miał chęci się zatrzymać. Taka jest niestety dola polskiego pieszego.

Nie straszne są też kierowcy dziewięć punktów karnych, które są przewidziane za wyprzedzanie na przejściach dla pieszych lub bezpośrednio przed nimi. Wbrew wszystkiemu, wielu kierowców po prostu nie liczy się z pieszymi. Niebezpieczne zachowania na drogach są powszechne i trudno jest je wyeliminować. Szczególnie, gdy do dyspozycji kierowcy mają coraz lepsze, szybsze auta, którymi wolna jazda nie jest przyjemnością.

Najczęstsze powody wypadków

uchwycony-miejski-ruchWypadki to już nic dziwnego na polskich drogach, po których poruszają się coraz szybsze samochody. Nie brakuje zdarzeń z udziałem ofiar, a nawet i przypadków śmiertelnych. Jest wiele przyczyn takich niepokojących zdarzeń. Na szczycie listy powodów wypadków jest oczywiście nadmierna prędkość. Wszyscy bardzo się spieszymy, ale w wielu przypadkach pośpiech ma przykre konsekwencje. Innym powodem wypadków drogowych jest agresja. Nie brakuje na polskich drogach takich zjawisk jak wyprzedzanie na siłę, pod górkę i na zakręcie, bez rozpoznania sytuacji na drodze. Nagminne bywa skręcanie z niewłaściwego pasa, zajeżdżanie drogi, wciskanie się na siłę na pas ruchu czy przeskakiwanie z pasa na pas.

Często wypadki są przyczyną zbyt wysokiej samooceny kierowców, którzy mają zbyt dobrą opinię o własnych umiejętnościach. Polscy kierowcy uważają się za mistrzów kierownicy i za nic mają pieszych oraz rowerzystów. Wśród kierowców powszechne jest myślenie, że nawet jeśli już dojdzie do niebezpiecznej sytuacji, to ich umiejętności pozwolą wyjść ze wszystkiego obronną ręką. Przyczyną wypadków na drogach jest również alkohol. Nietrzeźwych kierowców nie brakuje, a zatrzymania prawa jazdy wcale nie odstraszają pijanych od kierownicy. Polscy kierowcy nie liczą się z niczym, są odporni na najmądrzejsze argumenty i nagminnie lekceważą przepisy, uważać, że są one po to, by je łamać. Taka jest właśnie nasza polska mentalność.

Dzieci na motorach

images111Wraz z nadejściem wiosny na naszych drogach zaczynają pojawiać się skutery i quady, za których kierownicami siedzą nieletni. Rodzice kupują takie pojazdy dzieciom z okazji I Komunii Świętej, urodzin czy w nagrodę za dobre świadectwo. W ubiegłym roku dochodziło do wielu zdarzeń z udziałem quadów, a za każdym razem okazywało się, że dzieci korzystały z nich bez zgody rodziców. Taki niedoświadczony kierowca, często bez uprawnień, może być sprawcą wypadku. Natomiast jeśli patrol policji w trakcie pomiaru prędkości stwierdzi, że motorower przekroczył zarówno prędkość dozwoloną w danym miejscu, jak i tę określoną w świadectwie homologacji, może się to skończyć odebraniem dowodu rejestracyjnego.

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że odzyskanie dowodu po takim zdarzeniu jest bardzo trudne. Rodzice powinni przyjrzeć się jak zachowują się dzieci na pojazdach. Jednak często bywa i tak, że i dorosłym zabraknie wyobraźni i na motocyklach w sposób niewłaściwy, przewożą swoje dzieci. Przewożenie dzieci na motocyklu nie może odbywać się w sposób dowolny. Dziś już w sprzedaży są foteliki nawet dla dwulatków oraz małe specjalne kaski, które uchronią małe główki przed ewentualnym urazem. Przepisy mówią także, że przy przewożeniu dziecka do lat 7, to nasza prędkość nie powinna ona przekraczać 40 km/h. Należy przestrzegać wszystkich tych przepisów, wtedy może uda się uniknąć przykrych wypadków w czasie podróży.

Uwaga na pieszych

21bc836c8a2668232d9e85ed089bbffa,640,0,0,0Pieszy może być przyczyną wypadku w podróży. A wszystko to przez nieznajomość przepisów która charakteryzuje wielu kierowców i beztroskę świadomych swoich praw pieszych. W efekcie tego, piesi narzekają na kierowców, a kierowcy na pieszych. Faktem jest jednak, że kierowcy nie bardzo zdają sobie sprawę z tego, że pieszy na drodze ma bardzo wiele praw. Statystyki wskazują, że w osiemdziesięciu procentach wypadków, wina leży po stronie kierującego samochodem. Znaki drogowe mówią, że dojeżdżając do przejścia, należy zwolnić, a Kodeks Drogowy zmusza do ustąpienia pierwszeństwa pieszemu, który znajduje się na przejściu. Jednak polscy kierowcy rzadko stosują się do obowiązujących przepisów.

Najbardziej niebezpieczne jest wyprzedzanie bezpośrednio przed przejściem, omijanie pojazdu, który zatrzymał się, by przepuścić pieszego i wjeżdżanie na pasy przy zapalonej zielonej strzałce, przed którą należy się zatrzymać. Kierowcy nie potrafią też odpowiednio poruszać się po osiedlowych uliczkach, i nie chcą przyjąć do wiadomości, że w strefie zamieszkania pieszy jest najważniejszy. Tymczasem na drogach osiedlowych odbywają samochody jeżdżą z prędkością jak na terenie niezabudowanym. Dlatego bardzo ważne jest montowanie wszelkich urządzeń spowalniających ruch, jak na przykład progi. Niewłaściwie zachowują się także rowerzyści, którzy wjeżdżają na przejścia dla pieszych, chociaż mają w takiej sytuacji obowiązek zejść z rowerów. Rowerzysta porusza się znacznie szybciej niż pieszy, dlatego kierujący nie są w stanie zareagować odpowiednio.

Problem z akumulatorem

japanserwis_1Podczas podróży w zimie, przykrą niespodziankę może sprawić nam akumulator. Akumulatory najczęściej odmawiają posłuszeństwa zimą, aczkolwiek przyczyn nie zawsze trzeba szukać w niskiej temperaturze. Jednak czasami problemy zaczynają się dużo wcześniej i należy spróbować je przewidzieć. Warto pamiętać o tym, że akumulator jest zbiornikiem prądu i, aby pracował prawidłowo, musi być zawsze naładowany. Zaś za jego ładowanie odpowiedzialny jest alternator. Przede wszystkim, nie można pozostawiać akumulatora w stanie spoczynku na więcej niż dwa miesiące, bo wtedy ulega on samoczynnemu rozładowaniu. Jeżeli pojazd nie jest używany przez taki okres, to należy przynajmniej raz na półtora miesiąca naładować akumulator za pomocą prostownika. No dobrze, ale co zrobić, jeśli samochód nie chce jechać z powodu wyładowanego akumulatora? W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest podłączenie akumulatora do prostownika i podładowanie go. Jeśli natomiast akumulator jest zabrudzony, to w pierwszej kolejności należy go oczyścić.

Zaśniedziałe bolce najlepiej przetrzeć papierem ściernym, a następnie odkręcić korki na wszystkich celach i sprawdzić poziom elektrolitu. Natomiast jeśli któraś z płyt jest odsłonięta, należy dolać wody destylowanej, jednak tylko tyle, by odpowiednio zakryć płytę. W akumulatorach bezobsługowych takiej operacji nie wykonuje się, a ich obsługa sprowadza się tylko do ładowania akumulatora.

Przekręcony licznik

Nowe-samochody-BMW-z-serii-5-118283-640x640Przekręcanie licznika jest zabiegiem praktycznie nie do wykrycia. Dlatego jeśli kupiliśmy auto po takim zabiegu, możemy liczyć się z tym, że oszustwo prędzej czy później wyjdzie na jaw, sprawiając nam przykre niespodzianki podczas dłuższej czy krótszej podróży. Wprawdzie przed kupnem używanego samochodu zastanawiamy się, jak wykryć czy licznik w aucie nie był przypadkiem „przekręcony” w celu zafałszowania właściwego przebiegu auta, a tym samym uzyskania za nie lepszej ceny. Jednak jest to prawie niemożliwe do wykrycia w nowoczesnych pojazdach z elektronicznymi licznikami. Szachrajstwo pomoże nam jednak wykryć komputer pokładowy, który zapisuje wszystkie dane o przebiegu poszczególnych urządzeń w pojeździe. Autoryzowana stacja może to wykryć, ale komuś kto nie jest właścicielem auta o tym nie powie. Dlatego przed zakupem na taką informację nie mamy szans. Natomiast w mechanicznych licznikach, o oszustwie świadczy wyłamanie zapadek licznika, które może stwierdzić nawet przeciętny mechanik.

Jak widać, stanowi licznika nie należy ufać i nie trzeba kierować się tą cechą przy zakupie. Są za to inne elementy, które powiedzą nam o stanie pojazdu i jego zużyciu. O częstym używaniu pojazdu może świadczyć wytarcie na kierownicy, pedałach, oraz zły stan opon, foteli, dywaników czy gałki zmiany biegów. Wyraźne oznaki zużycia części wnętrza auta pojawiają się po przekroczeniu ok. 100 tys. km na liczniku. Warto też obejrzeć kierownicę tapicerkę drzwi lub foteli i poprosić sprzedawcę o książkę serwisową.

Odszkodowanie za dziurę na drodze

1330059-umowa-praca-biznes-657-323Polskie drogi, szczególnie po zimie, usłane są dziurami, które powodują, że podróż kończy się uszkodzeniem samochodu i kosztami naprawami auta. Nie musi to być jednak naprawa na koszt kierowcy. W takiej sytuacji, pechowy kierowca może liczyć na odszkodowanie. Dlatego kiedy przydarzy nam się coś takiego, nie odjeżdżajmy się z miejsca zdarzenia, ale poszukajmy świadków , którzy podpiszą relację ze zdarzenia lub chociaż podadzą swoje dane kontaktowe. Warto też sfotografować dziurę oraz uszkodzenia samochodu. Warto również wezwać policję lub straż miejską, która spisze szczegółową notatkę ze zdarzenia. Aby ubiegać się o odszkodowanie, najpierw trzeba ustalić zarządcę drogi, bo drogami miejskimi, gminnymi i wojewódzkimi zarządzają odpowiednie wydziały urzędów miejskich, gminnych oraz wojewódzkich, natomiast drogami krajowymi zajmuje się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Dysponując dowodami uszkodzenia, świadkami lub notatką straży miejskiej czy policji, można skontaktować się telefonicznie lub osobiście z zarządcą, by opisać wypadek, zapytać o procedurę odszkodowawczą i o to, jakie dokumenty trzeba zebrać, żeby uzyskać odszkodowanie. Jeśli nie poprzemy wniosku dostatecznymi dowodami, zarządca może nam odmówić odszkodowania. Wtedy warto upomnieć się na piśmie, wysyłając wniosek o odszkodowanie listem poleconym. Jeśli mimo to zarządca wniosku nie uzna, wtedy można dochodzić roszczeń przed sądem.

Naprawa rozbitego auta

carKolizje i wypadki komunikacyjne nie są sytuacjami przyjemnymi Przeważnie wiążą się z koniecznością naprawy auta, a bywa, że i urazami kierujących lub pasażerów. Kto będzie ponosił koszty naprawy uszkodzonego auta, zależy od tego kto zawinił. Winny albo decyduje się zapłacić za naprawę z własnej kieszeni, albo zaangażować w to towarzystwo ubezpieczeniowe, co wiąże się z utratą zniżek OC. Bywa jednak i tak, że sprawca ucieka z miejsca wypadku, a my pozostajemy sami z uszkodzonym samochodem, a nawet ofiarami wypadku z poważnymi urazami. W szoku nie wiemy co robić. A postępowanie w takiej sytuacji, wbrew pozorom nie jest takie skomplikowane. Co więc robić? Przede wszystkim, takie feralne zajście należy niezwłocznie zgłosić policji. Trzeba też zabezpieczyć wszystkie dowody które potwierdzą, że odpowiedzialność za zdarzenie ponosi nieznany sprawca, który zbiegł z miejsca wypadku.

Warto jest w takiej sytuacji wspomóc się świadkami zdarzenia, czyli poprosić ich, aby pozostali na miejscu zdarzenia do czasu przyjazdu policji. Równocześnie, jak najszybciej należy zgłosić szkodę wybranemu ubezpieczycielowi, który przeprowadzi likwidację szkody, a akta szkody prześle do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Należy jednak pamiętać o tym, aby zgłaszając szkodę, udowodnić jej wysokość, a ponadto, zrekompensowana w ten sposób może być tylko szkoda osobowa, a nie uszkodzenie samochodu. Z tym właśnie jest problem. Jeśli nie mamy AC, a posiadamy tylko ubezpieczenie OC, wtedy czeka nas wydatek, bo koszt naprawy będziemy musieli pokryć z własnej kieszeni. Chyba, że policji uda się ustalić sprawcę i za likwidację szkody będzie odpowiadać jego ubezpieczyciel OC.

Czynniki utrudniające hamowanie

samochodowySą różne czynniki utrudniające hamowanie. Na przykład w przypadku drogi hamowania, bardzo ważne jest skasowanie luzów w układzie hamulcowym pojazdu. Warto podkreślić, że od momentu naciśnięcia hamulca, do czasu zaciśnięcia okładzin na tarczach hamulcowych, upływa pewien określony czas. Dlatego, ż najpierw pedał hamulca musi wymusić sprężenie płynu hamulcowego, a potem płyn musi wypchnąć tłoczki dociskające okładziny. Tylko w drogich autach zastosowano system redukujący luzy w razie zagrożenia. Zaś im starszy i tańszy pojazd, tym większe luzy.

Warto próbować się ich pozbyć, by zyskać kilka sekund podczas hamowania. Bo często właśnie tych kilku sekund brakuje, by skutecznie zahamować i uchronić się przed wypadkiem. Skuteczność hamowania zależy nie tylko od luzów w układzie hamulcowym, ale i od nawierzchni. Aby zrozumieć ten mechanizm, należy przeanalizować złożony proces hamowania, składający się z trzech elementów. Pierwszy to zauważenie zagrożenia, o którym nasz wzrok przekazuje informację do mózgu, który wydaje polecenie nodze. Następny etap, to zlikwidowanie luzów po naciśnięciu hamulca. Dopiero potem przychodzi czas na właściwe hamowanie. W tym momencie, droga jaką pokona nasze auto zależy od tarcia, które wynika z przyczepności jego opon do nawierzchni. Inna będzie droga zatrzymania na suchym asfalcie wynosi 19m, a inna – 23m, gdy będziemy jechać po mokrej drodze. Warto więc wziąć pod uwagę warunki atmosferyczne.